Wincenty Pol KRUK, FUNDATOR OŁTARZA
Trzebaby zdrowia poratować latem,
Więc Swoszowice! Niebardzo zabawne,
Ale co wody, to wody tam sławne.
Otóż stanęło w końcu zresztą na tem
Że do Swoszowic z Dziekanem pojedziem
I tam o dalszej biedzie radzić będziem.
Cośby to z sobą tam i zabrać trzeba…
„Ja wezmę brewiarz — ksiądz Dziekan powiada
Zresztą się znajdzie tam i kawał chleba,
A i ta cisza może nam się nada.
Wezmę Mogilską kronikę ze sobą,
Aby tam było coś trochę przeczytać
Czy to poranną czy wieczorną dobą.
A już o resztę pono nam nie pytać…
Jakoś to będzie i jakoś się złoży,
Gdy Bóg dał lato, to da i dzień Boży.“
D i c t u m et factum. I po Bożem Ciele
Da Bóg doczekać, siadamy i jedziem …
I tak się stało nie myślący wiele
I, jak się rzekło, w Swoszowicach siedziem!
Dwie celki obok w zagajeniu cichem …
W nocy pioruny … Dziekan czyta rankiem …
I na dobry dzień powitał mnie śmiechem,
Kiedyśmy oba stanęli przed gankiem.
„Cóż to za wielka burza była wczora!
Jakież pioruny! — Ksiądz Dziekan powiada —
A na dzień dobry jest tu rzecz z klasztora
I może to się Jegomości nada?“
Cóż tam takiego ? — z ciekawością pytam —
A Dziekan na to: „Zaraz ja przeczytani.“
Bierze książeczkę, jak się zdaje dawną,
W stary kaneyonał w pergamin oprawną,
1 rzecze do mnie: „Żyję już lat tyle,
1 wiele dziwnych rzeczy było w świecie,
Nie jeden widział kruka na mogile,
Ale o kruku z Mogiły nie wiecie!…
Jest tam mogiła, blisko od Krakowa,
Księży Cystersów — opactwo to dawne —
I działy tam się rzeczy bardzo sławne,
Które dla świata ta kronika chowa.
Anno D o m i n i 1621.
Pod tym to rokiem stoi zapisane,
Jak na kronikę zabawne zdarzenie,
I swego czasu widać było w cenie,
Kiedy w Annałach klasztoru podane.
Jak to na świecie tak i też w klasztorze,
Różne chowają się stworzenia Boże.
Otóż tu piszą, co się rzadko zdarza,
Że kruk był kiedyś fundator ołtarza.
Jak to, kruk ? pytam, a to być nie może!
Tak jest w istocie. I oto tu stoi,
Że księża kruka chowali w klasztorze.
Ale kruk krukiem, zawsze swoje broi.
Otóż gdy zmądrzał i już się ośmielił
I gadać umiał, latał do Krakowa,
I bardzo ludzi po mieście weselił,
Bo dziwnie sprytnie mówił wszystkie słowa.
Mów Ave Maria! Furtyan go naucza —
Ale kruk krukiem, i natura krucza.
Ciągnie i kruka i wilka do lasu …
Otóż tak było i onego czasu:
Kruk po Krakowie i latał i gadał,
Lecz, jak mówiono, i ludzi okradał;
I choć na bruku z pauprami się bratał,
Po cenne rzeczy aż przez okna wlatał.
I wiele było posądku i szkody
Po całem mieście. I gdy kruk już leci,
Wielka to radość bywała dla dzieci…
Lecz się po domach lękano przygody,
Bo siła rzeczy poginęło w mieście.
I kiedy kruka z Mogiły zobaczą,
Jak na raroga wszystkie sługi kraczą:
„Kruk, kruk z Mogiły“ — I zginął kruk wreszcie,
I lat znów wiele po kruku ubiegło,
I wielu ludziom już się w grobie legło,
Którym kruk niegdyś pokradł był drogoście,
Gdy miastem latał w nieproszone goście.
Aż się przypadkiem skarb znalazł na wieży,
Co go różnemi czasy kruk poznosił…
Zeszli się księża, patrzą a tu leży
Złoto i srebro i drogie klejnoty.
Więc i nie małe były ztąd kłopoty,
Coby z tem zrobić? — I przeor uprosił
Aż sąd polubowny o wyrok w tej sprawie;
A gdy nie było przejrzano w ustawie,
Jakby wyjść gładko z takiego wypadku,
Gdy nikt przed sądem nie stanął przy świadku..
Sąd o tym skarbie tak w końcu stanowi,
Że go na własność oddał klasztorowi…
I jest w Mogile ozdobnie wzniesiony
Na cześć wielkiego Patrona Korony
Ołtarz a przy nim, co się rzadko zdarza,
Jest ów kruk złodziej gładko wyrobiony,
Jako fundator, u wierzchu ołtarza.
Kiedy ksiądz Dziekan kroniczkę odczytał,
„Czy nie zabawne?“ ze śmiechem zapytał.
Bardzo zabawne i nikt nie zaprzeczy,
Więc niech to idzie do klasztornych rzeczy..
You have not completed all required lessons and assessments.