Cudownie ocalony pod Cecorą w 1620 r. podstarości rabsztyński Stefan Żółtowski otoczył ją piękną, kutą kratą. Podanie, którego wysłuchałem w cysterskim ogrodzie dotyczyło właśnie postaci fundatora tego arcydzieła sztuki kowalskiej.
Otóż, Stefan Żółtowski był starostą na zamku w Rabsztynie. W 1620 r. brał udział w bitwie pod Cecorą. Otoczony przez nieprzyjaciół, widząc beznadziejność sytuacji, usilnie błagał Boga o pomoc. I wtedy stała się rzecz niezwykła. Ujrzał w obłokach krzyż i usłyszał słowa : „Szukaj mnie w Polsce”. Nic więcej nie pamiętał. Nie pamiętał nawet, w jaki sposób znalazł się daleko poza polem bitwy. Ówczesnym zwyczajem całe to wydarzenie uznał za interwencję boską. Z wdzięczności za wybawienie z opresji, zaczął szukać krzyża ze swojego widzenia. Jeździł przez parę lat, szukając na Pomorzu, na Ziemi Sandomierskiej itd.
Według dawnych przekazów w czasie tych poszukiwań doświadczył jeszcze jednego niewytłumaczalnego zdarzenia. Gdy bowiem pewnego razu rozszalała się wokół niego burza, jeden z piorunów poraził go, paląc całą uprząż. Spadając z konia, rycerz jedynie zdążył westchnąć do Boga. Znów ujrzał krzyż. I znów nie potrafił wyjaśnić, jakim sposobem został przeniesiony z miejsca zmagań żywiołów w swe rodzinne strony. Niemniej dziękując Bogu za okazaną pomoc, obiecał do końca życia szukać krzyża, który mu był się objawił.
Po wielu latach wędrowania po Polsce, odnalazł go w Mogile. Jednak jako osoba świecka nie mógł pozostawać w klasztorze. Dlatego wybudował sobie przy klasztornym murze pustelnię. Za pieniądze pochodzące ze sprzedaży swoich posiadłości ufundował m.in. kratę osłaniającą krzyż, srebrne lampy i inne sprzęty liturgiczne. Kiedy zmarł w 1653 roku, swojego dobroczyńcę zakonnicy pochowali w podziemiach klasztoru. A przed wejściem do kaplicy krzyża umieszczono tablicę z inskrypcją :
A TY PIELGRZYMIE, KIEDY CZYTASZ TE SŁOWA,
PAMIĘTAJ I ROZMYŚLAJ O ŚMIERCI SWOJEJ,
IDĄC PRZYKŁADEM TEGO RYCERZA,
KTÓRY JESZCZE ZA ŻYCIA TĘ ŚWIĄTYNIĘ OBRAŁ SOBIE NA
MIEJSCE SWOJEGO WIECZNEGO SPOCZYNKU
I PAMIĘTAJ, ŻE WSZYSTKO NA TYM ŚWIECIE PRZEMIJA
OPRÓCZ CNÓT.

Napis na tablicy w tłumaczeniu na język polski brzmi:
Panu Bogu Wszechmogacemu na chwałę
Za miłość bez granic dzieła wspaniale
Oraz na pamiątkę bardzo szlachetnego pana, Rycerza Skarbka Żółtowskiego Stefana
Który kwiat młodości ażeby nie więdnął
W ogrodach Minerwy własnym potem zraszał
I krwią wroga, który się przeciw nam zgłaszał
Porzuciwszy w końcu szablę nieoględną
Oraz troski świata, poszedł na ustronie
Lecz, żeby nie gnuśnieć, nowe chwyta bronie
Gdy się wyuczył heroicznymi cnoty Niebo pokonywać
A co jeszcze potem ? Przypuszcza szturm przeciw samemu Bogu Zjawiając się w sanktuarium tego progu
Aby Ukrzyżowanemu tutaj spłacić Dług zaciągnięty wielorakiej postaci. Ten Chrystus go w wielu przygodach ratował
Więc mu każe ołtarz wdzięczności zbudować
Udekorować i hojnie go obdarza
Pielgrzymie! Czytając to, ucz się rozważać,
Jak wszystko na świecie prócz cnoty przemija
Wspomnij na miłosierdzie tego rycerza
Który chwalę Krzyża Świętego rozszerzał
Jak tu przygotował sobie dom wieczności
W Mogile, by w niej położyć swe kości
W niej właśnie spoczął razem z Cystersami
W tysiąc sześćset pięćdziesiątym trzecim roku
You have not completed all required lessons and assessments.